STRONA GŁÓWNA

Gazeta Praca

Z okazji dnia kobiet informator: jak walczyć z dyksryminacją

[pezjdź do artykułu - gazetapraca.pl]

Jeżeli twój kolega z pracy robi to samo co ty, a ma niższe kwalifikacje i wyższą pensję, masz duże szanse wygrać odszkodowanie i podwyżkę

Od ponad roku za dyskryminację w miejscu pracy można w sądach wywalczyć wysokie odszkodowania. Jednak podejmując walkę, będziesz zdana głównie na siebie (chyba że w twojej firmie działają związki zawodowe albo uda ci się uzyskać pomoc z pozarządowych organizacji kobiecych). Choć zakaz dyskryminacji jest opisany na paru stronach kodeksu pracy, to np. Państwowa Inspekcja Pracy ma ograniczone możliwości zapobiegania temu zjawisku. - Dyskryminacja w wysokości zarobków nie jest nawet wykroczeniem. Nasi inspektorzy mogą co najwyżej w ramach tzw. wystąpienia pouczyć pracodawcę, że dyskryminacja jest zakazana, nie mogą natomiast karać go za to mandatami. Przepisy kodeksu pracy to raczej duża szansa dla osób, które samodzielnie chcą walczyć o swoje - tłumaczył nam rok temu Piotr Wojciechowski z departamentu prawnego Głównego Inspektora Pracy.

Kto więc skorzysta z tych przepisów? Osoby odchodzące z pracy - będą mogły starać się o wyrównanie za wcześniejsze zaniżone pensje. Ale to również możliwość dla kobiet, które mają silną pozycję zawodową (np. są specjalistami w jakiejś dziedzinie; bez większego kłopotu znajdą nową pracę).

Poniżej radzimy, jak przygotować się do sprawy sądowej.

Jesteś pewna, że zarabiasz mniej niż twoi koledzy na podobnych stanowiskach (wg kodeksu: wykonują "jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości") i ta różnica wynika wyłącznie z tego, że jesteś kobietą? Oto, co musisz zrobić:

  1. Zaopatrz się w regulamin wynagradzania swojej firmy (możesz go dostać w kadrach - masz do tego prawo).
  2. Sprawdź, ile zarabiają inni. Jak? Pozostają ci poufne rozmowy - raczej nie masz co liczyć na poznanie oficjalnej listy płac. Niestety, polskie przepisy nie są konsekwentne. Z jednej strony wymaga się, abyś w sądzie uprawdopodobniła swoje roszczenie, ale z drugiej - nie ma żadnej procedury uzyskania od pracodawcy informacji o zarobkach innych pracowników.
  3. Zbadaj, czy twoja niższa pensja nie wynika z regulaminu. Może masz krótszy staż pracy albo niższe wykształcenie? Zobacz, czy nie brakuje ci czegoś, co jest premiowane wyższą pensją.
  4. Zanim złożysz wniosek do sądu, pokaż regulamin prawnikowi. Różnice zarobków mogą wynikać z niuansów wewnętrznych przepisów firmy. Adwokat lub radca prawny szczerze powie ci, jakie masz szanse na zwycięstwo - jest do tego zobowiązany przez prawo.

Pamiętaj, że proces to ostateczność. Bardzo prawdopodobne, że jak się na to zdecydujesz, będziesz musiała zmienić pracę (nawet jeśli wygrasz). Spróbuj więc wyegzekwować swoje prawa bez procesowania się. Jak?

Przede wszystkim powinnaś mieć w ręku dowód na to, że zgłaszałaś pracodawcy fakt dyskryminacji. Jak to zrobić? Przygotuj pismo do przełożonego (zadbaj, aby mieć kopię z potwierdzeniem odbioru, np. pieczątką sekretariatu; kopia e-maila może nie wystarczyć). Napisz, że czujesz się dyskryminowana, bo podejrzewasz, że mężczyznom firma płaci więcej. Daj pracodawcy czas (np. miesiąc) na odpowiedź i usunięcie nieprawidłowości.

Dlaczego to takie ważne? Otóż przed sądem pracodawca może stwierdzić, że nie miał pojęcia o tym, iż w jego firmie doszło do dyskryminacji. Będzie zapewniał, że gdybyś się wcześniej do niego zgłosiła, to sprawę załatwilibyście polubownie. Sąd wtedy może obciążyć ciebie kosztami procesu (twój pozew był przedwczesny), które sięgają nawet kilku tysięcy złotych.

Do sądu idziesz, gdy pracodawca zlekceważył twoje pismo lub na nie odpowiedział, ale wiesz, że cię okłamał. W pozwie wystarczy, że napiszesz np. zarabiam mniej niż moi koledzy z firmy, którzy pracują na równoległych stanowiskach, wykonują tę samą pracę, mają jednakowe obowiązki oraz takie samo lub mniejsze doświadczenie zawodowe i wykształcenie. Nie musisz podawać zarobków konkretnych osób (takie dane są poufne, a ty poznałaś je nieoficjalnie). Aby zwiększyć swoje szanse wygrania procesu, napisz w pozwie np.: "Wnoszę, aby pracodawca przedstawił przed sądem listę płac pracowników za ostatnie trzy lata".

Oczywiście sprawa nie jest tak prosta - przed sądem racodawca na pewno będzie starał się wykazać, że pracujesz gorzej od innych. Przygotuj się też, że wytknie ci wszystkie nagany, upomnienia, pomyłki, spóźnienia itd. A nieuczciwi pracodawcy powołają świadków, którzy będą kłamać, aby cię pogrążyć. Ale nawet największy spryciarz prawdopodobnie nie wywinie się, jeśli w firmie (czy dziale) zasadą jest, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn. Sąd stwierdzi wtedy dyskryminację i zacznie się rozmowa o pieniądzach.

Ile możesz wygrać? Możesz spodziewać się wyrównania za zaniżone pensje (za trzy lata wstecz). Kodeks gwarantuje też odszkodowanie równe płacy minimalnej (obecnie 849 zł brutto), o jego górnej granicy nie mówi nic. Zdaniem prawników odszkodowanie będzie odpowiadać rzeczywistej różnicy w zarobkach.

Dla Gazety: Maciej Dubis, specjalista ds. płac, portal wynagrodzenia.pl

Według naszych danych tegoroczne przeciętne zarobki mężczyzn są o 26 proc. wyższe od średnich pensji kobiet. W ubiegłym roku ta różnica wynosiła 28 proc. Wprowadzenie przepisów antydyskryminacyjnych nie poprawiło więc znacząco sytuacji, ale akurat tego należało się spodziewać. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii w 1975 r., kiedy wprowadzano antydyskryminacyjne przepisy, różnica w zarobkach ze względu na płeć wynosiła 30 proc. W 2003 r. Brytyjczycy zarabiali o 18 proc. więcej od Brytyjek. Podobnie będzie w Polsce. Dysproporcja w zarobkach obu płci będzie się stale zmniejszać. W Polsce największa różnica płac jest na stanowiskach kierowniczych i dyrektorskich.

mec. Bartłomiej Raczkowski, kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Przepisy antydyskryminacyjne zostały rozszerzone i zaostrzone z dniem 1 stycznia 2004. r. Wtedy też znacznie poszerzyła się możliwość dochodzenia odszkodowań za dyskryminację w pracy. Sądziłem, że wiele kobiet - zwłaszcza tych na eksponowanych stanowiskach - zacznie pozywać swoich pracodawców do sądów. Tak się nie stało. Jednak wiadomo, że konflikty i frustracja w zakładach pracy istnieją, więc myślę, że wkrótce możemy się spodziewać procesów. W sądach pojawią się również inne sprawy związane z dyskryminacją, np. o równy dostęp do pracy, awansu czy dyskryminacji ze względu na wiek. Z drugiej strony wielu pracodawców stara się zapobiec przejawom nierównego traktowania pracowników, w tym celu np. zmienia się regulaminy płacowe.

Iwona Jaroszewska-Ignatowska, szef działu prawnego firmy doradczej SEKA

Po 1 stycznia 2004 r. prowadziliśmy już w imieniu pracodawców kilka negocjacji ugodowych z pracownicami, które żądały odszkodowania za mobbing oraz dyskryminację, w tym także za molestowanie seksualne. Wcześniej w ogóle nie mieliśmy takich spraw. Firmy starają się nie dopuścić do tego, aby sprawa trafiła do sądu. Wolą ugodowo zakończyć spór. Chodzi m.in. o dobre imię pracodawcy, żadna z firm nie chce, aby jej nazwa pojawiła się w negatywnym kontekście na łamach prasy. Niemal zawsze roszczenia składają osoby, które już odchodzą z pracy, często na początku żądają zapłaty 100 tys. zł. Podczas negocjacji te oczekiwania są znacznie ograniczane np. do sześcio- czy też trzymiesięcznej pensji (zazwyczaj zarobki tych osób wahają się między 3,5 do 4,5 tys. zł). Gdy roszczenie jest oczywiście bezzasadne, odradzamy pracodawcy prowadzenie jakichkolwiek negocjacji w tej sprawie. Jeszcze się nie zdarzyło, aby taka osoba skierowała później sprawę do sądu.